Proces o czary

Sąd Okręgowy w Gdańsku
„Sąd uznał oskarżoną za winną uprawiania czarów i skazuje ją na spalenie na stosie. Głównym zarzutem, który został udowodniony, jest to, że oskarżona przygarnęła czarnego kota, co przesądza, o tym, że weszła w konszachty z diabłem…”.

Te słowa padły na sali Sądu Okręgowego w Gdańsku podczas inscenizacji XVII wiecznego procesu. Specjalnie dla młodzieży zorganizowali ją sędziowie tamtejszego sądu, wraz z grupą rekonstrukcyjną Garnizon Gdańsk. Na podstawie źródeł historycznych, dotyczących życia sądowego Gdańska i XVII wiecznych procedur sądowych, odtworzony został proces o czary – jak wtedy określano przestępstwa przeciwko Bogu.

Kolorowe, pieczołowicie odwzorowane według rycin kostiumy, scenariusz oparty na ówczesnej procedurze i w końcu entuzjazm prawie trzydziestoosobowej grupy aktorów, którzy wcielili się w strażników, mieszczan, przekupek targowych, czy zwykłej gawiedzi spragnionej rozrywki, jaką zapewniał proces, dały w rezultacie barwne i hałaśliwe widowisko. Relację z procesu można obejrzeć tu:





Niewątpliwie, utrzymanie porządku na sali obrad sądu było onegdaj dużo trudniejsze – sędzia prowadzący rozprawę, w zapale uciszania publiczności, rozbił młotkiem podkładkę, co widać na końcówce filmu.

Historyczna rozprawa przed „Sądem Miasta Gdańska” odbyła się przy okazji uroczystości związanych z 70-leciem powstania Sądu Okręgowego w Gdańsku.

Odtwarzana historia jest wzięta prosta z ówczesnych realiów. Zielarka i uzdrowicielka, jak sama o sobie mówi, została oskarżona o rzucanie czarów i uroków na mieszkańców Gdańska. Strażnicy miejscy wprowadzają oskarżoną, sędzia prowadzi rozprawę, woźny sądowy stara się utrzymać porządek na sali. Kolejno przed Wysokim Sądem zeznaje ośmioro świadków, oskarżona broni się i nie przyznaje do winy, a zgromadzona publiczność okrzykami i wrzawą komentuje na bieżąco przebieg posiedzenia.

Sprawa nie jest łatwa – jak zeznają świadkowie - „ co prawda oskarżona przygarnęła czarnego kota i używała ziół, krzywo na ludzi patrzyła, co się u jednej sąsiadki chorobą skończyło, ale niektórzy też potwierdzają, że pomagała sąsiadom lecząc ich i zwierzęta”. Na koniec sędzia ogłasza wyrok i uzasadnia orzeczenie.

Symulację procesu uzupełniały gra miejska i odtworzenie gabinetu sędziego polskiego z lat dwudziestych.

Gra miejska, która miała miejsce również w budynku sądu, polegała na odgadnięciu zagadki – „Kto zabił?”. Młodzież na początku dostała jedynie krótką informację: W domu Państwa Zielonke uduszono służącą. W sprawę, oprócz małżonków Zielonke, zamieszani są Majordomus i Sąsiad. Uczestnicy gry musieli najpierw odszukać porozmieszczane po gmachu sądu grupki rekonstruktorów, którzy tym razem wcielili się w role sąsiadów, rodziny zamordowanej i strażników prowadzących śledztwo. Ci w każdym punkcie dzielili się z uczestnikami gry plotkami i informacjami na temat przebiegu zdarzeń. A że każda plotka zawiera źdźbło prawdy, uczestnicy ze strzępków informacji próbowali rozwiązać zagadkę morderstwa popełnionego w porządnym, mieszczańskim domu.

Kogo zmęczyły zagadki, ten mógł obejrzeć gabinet sędziego – wyposażony w autentyczne meble i bibeloty z lat dwudziestych ubiegłego wieku. Tego dnia przez budynek sądu przewinęło się kilkuset uczniów – którzy opuszczali go w nastrojach rzadko widzianych w tym gmachu. Dość powiedzieć, że na jesieni tego roku będziemy Dzień z Historią powtarzać.

Pytanie powstaje oczywiście zasadnicze – po co sędziowie się tak bawią? Otóż nie bawią się. Uczą. Uczą rzeczy najważniejszej – że prawo jest wokół nas. Uczą tego, że sprawa w sądzie może zdarzyć się każdemu – jako ofierze, świadkowi, stronie procesu cywilnego. Pokazują jak zachować się sądzie, jak wypowiadać swoje zdanie, jak rozmawiać z sędzią. Pokazują jak trudna jest praca sędziego – i jak dużo się zmieniło od czasu, gdy za dowód zbrodni wystarczyło posiadanie czarnego kota. A że pokazują w sposób barwny i ciekawy – cóż podobno najlepsza jest nauka przez zabawę…

Już od dwóch lat Sąd Okręgowy w Gdańsku prowadzi działania edukacyjne, mające otworzyć świat prawa dla młodzieży szkolnej. Zaczęliśmy od dni otwartych, które dają klasom możliwość uczestnictwa w wybranym dniu w rozprawach sądowych, pod opieką nauczyciela. Sędzia prowadzący rozprawę wie, że w tym dniu będzie miał na sali dodatkową publiczność, w miarę możliwości może po rozprawie zamienić z młodzieżą kilka słów, by wytłumaczyć zawiłości procedury. Dni otwarte wzbogaciliśmy symulacjami procesów cywilnych. Na największej sali sądu, sędziowie odgrywają symulowaną rozprawę, pokazującą zachowania uczestników procesu – zarówno te poprawne, jak i takie, które w sądzie pojawić się nie powinny.

Współpraca ze szkołami, koordynowana na szczeblu wojewódzkiego kuratorium oświaty, rozszerzyła się na sądy rejonowe i na korporacje pomorskich prawników. Stworzyliśmy sieć sędziów-koordynatorów w sądach rejonowych, z którymi szkoła, albo indywidualnie klasa, mogą skontaktować się, gdy jest potrzeba wybrania ciekawej sprawy karnej, na którą mogą wybrać się uczniowie, lub gdy szukają oni możliwość kontaktu z sędzia. Ten w czasie wizyty w szkole może porozmawiać o problemach prawnych, jakie trapią młodych ludzi – od praw autorskich w świecie internetu, poprzez problemy z narkotykami do spraw prawa rodzinnego.

Wszystkie spotkania i wizyty są uzgadniane z nauczycielami, dzięki czemu stają się częścią lekcji i programu szkoły. Współpraca z innymi profesjami prawniczymi daje możliwość, aby o danym problemie mogli opowiedzieć wspólnie na przykład sędzia i prokurator, bądź sędzia i adwokat. Ze strony sądów cała współpraca opiera się na ochotnikach, osobach, które chcą i potrafią młodzieży pokazać pracę sędziego w sposób przystępny i ciekawy.

Autor: sędzia Rafał Terlecki, Wiceprezes Sądu Okręgowego w Gdańsku
Trwa ładowanie komentarzy...